“Sądzę̨, że w ŁKS-ie mam szansę do rozwoju. Zarówno organizacja w klubie, jak i same treningi stoją na wysokim poziomie.”

Jakub Borowiak – 20 letni obrońca, któremu boiska III ligi są już znane. Jego poprzednim klubem była Miedź II Legnica. Natomiast grę w piłkę rozpoczął w Akademii Lecha Poznań. Młody zawodnik naszego klubu ma za sobą także występy w młodzieżowych reprezentacjach Polski. W koszulce ŁKS–u Probudex Łagów zagrał w ośmiu spotkaniach.

Małgorzata Sutowicz: Dlaczego wybrałeś grę dla ŁKS-u Probudex Łagów?

Jakub Borowiak: Sądzę̨, że w ŁKS-ie mam szansę do rozwoju. Przyjechałem do Łagowa w czerwcu zobaczyć́ jak to wszystko wygląda. Zarówno organizacja w klubie, jak i same treningi stoją na wysokim poziomie.

M.S: Uważasz, że to dobra drużyna dla młodego zawodnika?

J.B: Tak, mamy szeroką kadrę̨, przez co rywalizacja o miejsca w podstawowej 11 jest naprawdę duża. Tak jak wcześniej powiedziałem jakość́ treningów też jest bardzo dobra, tak samo jak atmosfera w drużynie. To wszystko wpływa na to, że, gdy dajesz z siebie maxa na każdym treningu oraz meczu to czujesz, że się̨ rozwijasz.

M.S: Notujecie bardzo dobrą serię w lidze – 9 spotkań bez porażki. To może być zaskoczeniem dla osób, które liczyły, że będziecie „chłopcami do bicia”. Co na ten temat powiesz?

J.B: Zgadzam się̨, co prawda pierwszy mecz nie był najlepszy w naszym wykonaniu, ale szybko o nim zapomnieliśmy. Wiedzieliśmy, że mamy w zespole jakość́, którą musimy pokazać́ w kolejnych meczach. Po tym „falstarcie” pokazaliśmy charakter i zaczęliśmy mocno punktować́ w kolejnych meczach. Nasza gra też wyglądała dużo lepiej. W każdym kolejnym meczu walczymy o pełną pule i tylko to się̨ liczy.

M.S: Ostatni mecz – z NKP Podhale Nowy Targ zyskał miano najlepszego w Waszym wykonaniu. Potraficie jednak przyprawić kibiców o zawał serca. Czy przy wyniku 2:0 myśleliście, że już niczym nie zostaniecie zaskoczeni przez rywala? Jak to oceniasz?

J.B: Według mnie pierwsza połowa meczu z Podhalem była bardzo dobra w naszym wykonaniu. Mieliśmy mecz pod kontrolą, dominowaliśmy. Na przerwę̨ schodziliśmy z wynikiem 2:0 i wiedzieliśmy, że rzucą się̨ na nas w drugiej połowie, na którą wyszliśmy za bardzo bojaźliwie. Po przerwie to przeciwnik dłużej utrzymywał się̨ przy piłce i częściej zagrażał naszej bramce. Popełniliśmy dwa błędy i w ciągu kilku minut zrobiło się̨ 2:2. Jednak kolejny raz w trudnym momencie pokazaliśmy charakter i w końcówce zdobyliśmy bramkę̨ i kolejne 3 punkty.

M.S: W niedzielę na swoim boisku podejmować będziecie lidera ligi – Wisłę Puławy. Jak idą przygotowania do tego meczu?

J.B: Mamy tydzień́ do kolejnego spotkania. Regeneracja po meczu i kolejny tydzień́ pracy na treningach. Będziemy dobrze przygotowani.

M.S: Jak jednym słowem zdefiniowałbyś ŁKS Probudex Łagów?

J.B: Kolektyw

M.S: Trafiając do Łagowa miałeś już za sobą występy w III lidze z drużyną Miedzi Legnica. Jakie dostrzegasz różnicę między swoim obecnym klubem, a poprzednim?

J.B: Różnice widzę̨ szczególnie w treningach. W II drużynie Miedzi mieliśmy na codzień bardzo młody zespół i tylko dwóch bardziej doświadczonych zawodników. Natomiast zespoły z którymi mierzyliśmy się̨ w lidze miały zawodników „ogranych” zdecydowanie więcej. Pierwszy raz w swojej przygodzie z piłką nie jestem w żadnej drużynie Akademii tylko w drużynie seniorskiej. To mi bardzo odpowiada, bo już̇ w tygodniu mogę̨ rywalizować́ ze swoimi starszymi kolegami z zespołu, a nie tylko w meczach ligowych tak jak miało to miejsce w przypadku Miedzi.

M.S: Grę w piłkę zacząłeś w jednej z lepszych Akademii w naszym kraju – Lechu Poznań. Myślisz, że rozpoczęcie kariery piłkarskiej w profesjonalnej szkółce to ułatwienie czy jednak ciężko przebić się przez sporą ilość młodych zawodników? Jak wyglądała rywalizacja?

J.B: Myślę̨, że rozpoczęcie przygody z piłką w takiej akademii jaką ma Lech to duże ułatwienie, szczególnie w bardzo młodym wieku. Rozwijasz się̨ pod każdym względem od najmłodszych lat. Wszyscy zawodnicy są̨ na zbliżonym poziomie i decydują̨ detale. Nie brakuje tam niczego, pozostaje tylko trenować́. Rywalizacja zawsze jest duża gdziekolwiek by się̨ nie było i może ona tylko pomóc w dalszym rozwoju.

M.S: Miałeś moment, w którym czułeś się lepszym od swoich rówieśników?

J.B: Tak, miało to miejsce szczególnie pomiędzy 13 a 16 rokiem życia.

M.S: Z Lechem brałeś udział w międzynarodowym turnieju – Heemskerk Cup 2016. Rywalizowaliście tam między innymi z Feyenoordem Rotterdam, czy ODIN’ 59, któremu strzeliłeś bramkę. Dzięki grze z takimi przeciwnikami można się wiele nauczyć i sprawdzić swoje umiejętności. Myślisz, że jest spora różnica między młodzieżowym drużynami w Polsce, a zagranicą?

J.B: Zgadza się̨, pamiętam ten turniej. Bardzo dużo mocnych zagranicznych Akademii typu Feyenoord, Odense, czy Maccabi Tel Aviv. Dodatkowo, z reguły w takim wieku mierzyliśmy się̨ z drużynami o rok czy dwa starszymi od nas. Widać́ było u zawodników zagranicznych dużą chęć́ wygrywania pojedynków 1 na 1 i bardzo dobre wyszkolenie techniczne i motoryczne. Mimo tego potrafiliśmy z takimi przeciwnikami wygrywać́.

M.S: Masz za sobą występy w młodzieżowych reprezentacjach Polski. Zadebiutowałeś mając 14 lat w drużynie U15 prowadzonej przez Roberta Wojcika. Gra z orzełkiem na piersi była spełnieniem marzeń?

J.B: Na pewno od najmłodszych lat marzyłem o tym i poprzez prace, i rozwój doszedłem do tego poziomu. Miałem przyjemność́ reprezentować́ nasz kraj w reprezentacjach od U15 do U17. Tym meczom zawsze towarzyszyły dodatkowe emocje. Fajne przeżycie.

M.S: Zerwanie więzadeł krzyżowych. Przekleństwo w karierze piłkarza. Niestety spotkało to też Ciebie. Czego Cię to nauczyło? Myślałeś wtedy, żeby skończyć z graniem w piłkę?

J.B: Był to najtrudniejszy moment w moim życiu. Wszystko zawaliło się̨ w przeciągu kilku chwil. Ciężka kontuzja, której nabawiłem się̨ właśnie podczas meczu reprezentacji wykluczyła mnie z gry na ponad rok. Powrót do Poznania, diagnoza, operacja, długa rehabilitacja, która chyba była najcięższa i najbardziej bolesna. Powiem szczerze, że miałem chwile zwątpienia i słabości. W momentach, kiedy widziałem kolegów na boisku cieszących się̨ z tego co robią̨, a ja nie mogłem nawet chodzić́. Dałem radę i jestem z tego dumny.

M.S: Przerwa po takim urazie to kwestia indywidualna. Roberto Baggio – włoski napastnik wrócił do gry już po 77 dniach. Z drugiej strony, brazylijski Ronaldo potrzebował aż dwóch lat, bo odnowiła mu się kontuzja. Twoja rekonwalescencja trwała ponad rok, jednak próbę powrotu na boisko podjąłeś już po 4 miesiącach. Czy towarzyszyła Ci złość, że się nie udało?

J.B: Tak, moja rehabilitacja dłużyła się̨ ponieważ̇ miałem zerwane więzadło krzyżowe, ale także uszkodzone więzadła poboczne i łąkotkę̨, które sprawiły dużo problemów. Zgadza się̨, po około 4-5 miesiącach od operacji wyszedłem pierwszy raz na boisko. Jednak ból nie pozwalał mi na zwykłe bieganie i noga była jeszcze słaba. Wtedy powiedziałem sobie, że nie będę̨ walczył z czasem tylko na spokojnie, małymi krokami będę̨ próbował wrócić́, aby zminimalizować́ ryzyko odnowienia się̨ kontuzji.

M.S: Myślisz, że gdyby nie ta kontuzja to byłbyś w innym miejscu swojej kariery?

J.B: Przed kontuzją byłem w bardzo dobrej dyspozycji. Zbliżały się̨ eliminacje mistrzostw Europy do lat 17. Zaczynałem swój pierwszy sezon w Centralnej Lidze Juniorów. Wszystko układało się̨ dobrze i kto wie jakby się̨ to potoczyło, gdyby nie kontuzja. Jednak cieszę się̨ z tego co mam i że mogę̨ kontynuować́ swoją przygodę̨ w Łagowie.

M.S: Co uważasz za swój największy atut w grze?

J.B: Nie lubię̨ oceniać́ sam siebie pod względem zalet i wad, ale uważam, że jestem dobrze przygotowany pod względem technicznym, a w ostatnim czasie widzę̨ po sobie, że poczyniłem postęp pod względem motorycznym.

M.S: Jakie było Twoje największe marzenie, gdy zaczynałeś grę w piłkę? A co stawiasz sobie za cel aktualnie?

J.B: Moim największym marzeniem od małego był występ na Mistrzostwach Świata z pierwszą Reprezentacją Polski oraz gra w Lidze Mistrzów. Natomiast teraz skupiam się̨ na każdym kolejnym meczu w barwach ŁKS – u i chcę pomagać́ drużynie w kolejnych zwycięstwach.

M.S: Dziękuję bardzo za poświęcony czas na odpowiedzenie na moje pytania. Życzę dużo zdrowia oraz samych sukcesów w dalszych szczeblach kariery.

Leave a comment

Newsletter

Zapisz się do Naszego Newslettera, zostaw Swój e-mail a będziemy Cię informować na bieżąco o wynikach.