„Mamy naprawdę niezłą drużynę pod względem piłkarskim i możemy się włączyć do gry o awans do drugiej ligi.”

Zachęcamy do przeczytania wywiadu z 23-letnim środkowym pomocnikiem ŁKS-u Probudex Łagów Aleksandrem Wańkiem.

Kamil Gadomski: Spędziłeś 16 lat w Legii Warszawa, czyli zdecydowaną część swojego życia. Jak zniosłeś moment w którym wracając z wypożyczenia do Olimpii Elbląg, dowiedziałeś się, że twój kontrakt nie zostanie przedłużony?

Aleksander Waniek: Szczerze mówiąc, od pewnego czasu przygotowywałem się na to, że kontrakt nie zostanie przedłużony. Nie było to dla mnie wielką niespodzianką. Byłem już coraz starszym zawodnikiem. Wiedziałem, że będę musiał próbować swoich sił w innych klubach. Mimo tego, że spodziewałem się końca mojej przygody z Legią, był to dla mnie bardzo przykry moment, ponieważ całe życie spędziłem w tym klubie i jestem jej kibicem. Było mi również smutno, że mój docelowy plan jakim był debiut w pierwszej drużynie się nie powiódł

Miałeś w swojej karierze wielkiego pecha do kontuzji, dwa razy w ciągu kilku miesięcy zerwałeś więzadła, po drugim zerwaniu na boisko wróciłeś po ponad 1,5 roku. Myślisz, że gdyby nie kontuzje, moglibyśmy Cię oglądać na boiskach Ekstraklasy?

Tak, miałem w swojej dotychczasowej przygodzie, bo karierą bym jeszcze tego nie nazwał, dwie poważne kontuzje. Myślę, że miały dość spory wpływ na mój rozwój piłkarski.

Pierwszy raz rehabilitowałem się 11 miesięcy, wróciłem na miesiąc i znowu zerwałem więzadła. Miałem kolejne 11 miesięcy przerwy, a oficjalnego meczu nie zagrałem od 556 dni.

Nie chcę teraz debatować o tym gdzie bym teraz był. W takiej sytuacji najłatwiej można powiedzieć, że to kontuzje mnie popsuły i gdyby nie one to bym był wysoko. Myślę, że na pewno odbiły się na moim rozwoju, zwłaszcza, że łapałem je w wieku 18 i 19 lat. Jest to okres w którym człowiek najbardziej się rozwija pod względem piłkarskim. Mimo wszystko uważam, że gdybym nie miał tych urazów to miałbym duże szanse, żeby spróbować swoich sił chociażby w pierwszej lidze.

W rundzie wiosennej sezonu 2020/21 występowałeś na szczeblu II ligi w barwach Olimpii Elbląg, a także przyczyniłeś się do utrzymania zespołu w lidze. Wystąpiłeś w 14 meczach z czego 10 w podstawowej jedenastce. Dlaczego nie udało się zostać na wyższym poziomie rozgrywkowym?

Byłem przekonany, że zostanę w Olimpii. Grałem i myślę, że byłem dosyć ważną postacią, niestety dwie kolejki przed końcem sezonu złapałem kontuzję, która miała trwać około miesiąca, a przedłużyła się do prawie 3 miesięcy. Sezon już się rozpoczął i wiedziałem, że mogę mieć problemy z graniem, ponieważ drużyna była już po okresie przygotowawczym, a ja dopiero bym zaczynał treningi z drużyną.

W III lidze w barwach rezerw Legii rozegrałeś 52 spotkania. Niewątpliwie byłoby ich więcej, gdyby nie kontuzje. Jak oceniasz „naszą” grupę III ligi, do tej, w której występowałeś w barwach stołecznego klubu?

Czwarta grupa III ligi jest atrakcyjniejsza od tej w której występowałem w rezerwach Legii. Jest sporo drużyn, które mają swoich zagorzałych fanów, atmosfera na tych meczach jest o wiele lepsza, więc gra się w niej dużo przyjemniej.

Jako piłkarz który spędził wiele lat w tym klubie, jak odbierasz to, co w tym momencie dzieje się w Legii Warszawa?

Jest to dla mnie przykre i trochę trudne do zrozumienia. Jak już zdążyłem wspomnieć jestem kibicem Legii od zawsze i bardzo dziwnie uczucie mi towarzyszy, kiedy patrzę na to co się dzieje w Legii. Miejsce, które zajmują obecnie jest niezrozumiałe, ale mam nadzieję, że niedługo wyjdą z tego dołka i zaczną punktować.

Co było największym przeżyciem w twojej dotychczasowej karierze? Trzykrotne zdobycie Mistrzostwa Polski Juniorów, występy w Młodzieżowej Lidze Mistrzów, mecze w młodzieżowych reprezentacjach Polski, a może coś innego?

Każde z wymienionych wydarzeń wspominam bardzo miło i pozytywnie. Oczywiście wielkim wydarzeniem było powołanie do kadry Polski, ponieważ chyba dla każdego zawodnika jest to wielka sprawa. Również bardzo miło wspominam mistrzostwa Polski, gdzie udało się wygrać 3 razy z rzędu Centralna Ligę Juniorów. Fantastyczną sprawą było granie w młodzieżowej Lidze Mistrzów, gdzie mieliśmy okazję zmierzyć się z najlepszymi drużynami w Europie i zobaczyć ich piękne akademie. Udało się zagrać z takimi drużynami jak: Real Madryt , Borussia Dortmund i Sporting Lizbona.

W Legii miałeś okazję trenować z zawodnikami, którzy teraz grają poza granicami naszego kraju, a także mają za sobą debiut w reprezentacji Polski. Którego z nich możesz wyróżnić?

Występowałem z wieloma świetnymi zawodnikami, którzy na co dzień występują w polskiej Ekstraklasie, a z kilkoma z nich się przyjaźnię. Są również piłkarze, którzy grają w ligach zagranicznych np. Sebastian Szymański, który podbija ligę rosyjską w drużynie Dynama Moskwa czy Michał Karbownik który obecnie występuje w Olympiakosie Pireus. Oni dwaj zrobili na mnie największe wrażenie.

Który z graczy przeciwko którym grałeś w Młodzieżowej LM, zrobił na Tobie największe wrażenie?

Chciałbym wyróżnić dwóch takich zawodników. Pierwszym z nich jest Achraf Hakimi, występujący wtedy w Realu Madryt, a teraz grający w barwach PSG. Drugim zawodnikiem, który zapadł mi w pamięć to Rafael Leao, który w tamtym okresie był w Sportingu, a teraz jest w AC Milan, gdzie gra w ataku obok Zlatana Ibrahimovicia. Już wtedy można było zauważyć, że Ci zawodnicy mają duży luz i wielkie umiejętności piłkarskie.

Dołączyłeś do ŁKS-u Probudex Łagów przed meczem 7 kolejki ze Stalą Stalowa Wola. Grałeś w ośmiu meczach, ale tylko trzy razy w podstawowym składzie. Jest to spowodowane tym, że nie przepracowałeś z drużyną okresu przygotowawczego?

Przechodząc do ŁKS-u nie odbyłem żadnego treningu z drużyną, miałem przerwę 3 miesiące, a wracając do zdrowia po kontuzji trenowałem indywidualnie, czego nie można porównać do treningu z drużyną. Potrzebowałem czasu, żeby wdrożyć się w treningi z zespołem, poczuć piłkę i przede wszystkim wrócić do formy fizycznej. Na początku mojej przygody z ŁKS-em miałem mały problem z kolanem, co znowu wytrąciło mnie z rytmu.

Celem na rundę rewanżową jest zagwarantowanie sobie miejsca w podstawowej jedenastce?

Tak, to mój główny cel na następną rundę – regularne granie w pierwszym składzie.

Po trzech meczach bez zwycięstwa, zdobyliśmy komplet oczek w ostatniej kolejce z Sokołem Sieniawa. Wracamy na właściwe tory?

Udało nam się zwyciężyć na ciężkim terenie, gdzie boisko nie sprzyjało do grania w piłkę. Mamy dosyć techniczną grupę zawodników, którzy lubią małe gry i szybką wymianę podań, ale murawa nie sprzyjała do takiej gry. Wygraliśmy z zespołem, który zabierze punkty jeszcze nie jednej drużynie. Musimy złapać teraz dobra passę i wygrać dwa ostatnie spotkania. Na wiosnę najważniejszą rzeczą będzie, aby punktować z drużynami ze środka i dołu tabeli. Co do zespołów z czołówki to jestem o nie spokojny, bo z nimi gramy dość dobrze, a mecze są bardzo wyrównane.

Czy twoim zdaniem, ŁKS posiada na tyle mocny skład, aby móc realnie włączyć się do walki o II ligę?

Mamy naprawdę niezłą drużynę pod względem piłkarskim i możemy się włączyć do gry o awans do drugiej ligi. Potrzeba nam tylko stabilności i regularności w grze, a na pewno mamy zespół, który stać na to, aby sprawić niespodziankę.

Do zespołu dołączyłeś w trakcie trwania rundy, były problemy z aklimatyzacją w drużynie?

Nie miałem problemów z aklimatyzacją, ponieważ w drużynie jest kilku chłopaków, których znam z Legii, a to ułatwiło mi wejście do drużyny. Zostałem bardzo dobrze przyjęty w szatni, jest super atmosfera, dużo uśmiechu, a to jest fundament, żeby zrobić coś więcej jeśli chodzi o wynik.

Jaka jest twoja wymarzona liga w której chciałbyś spróbować swoich sił?

Jestem człowiekiem który twardo stąpa po ziemi. Oczywiście jako dziecko miałem marzenie, żeby grać w zagranicznych klubach. Mój przykład pokazuje, że nie zawsze wszystko idzie po naszej myśli, występują kontuzje i plany się sypią. Jestem w Łagowie i skupiam się na tym co jest tutaj.

Zostaw komentarz

Newsletter

Zapisz się do Naszego Newslettera, zostaw Swój e-mail a będziemy Cię informować na bieżąco o wynikach.